Narty po lockdown w Ischgl

Pod koniec listopada Austria ogłosiła tymczasowy lockdown w celu ograniczenia transmisji koronawirusa. 15 grudnia w niektórych regionach zaczęto znosić ograniczenia i była to doskonała okazja by wybrać się na pierwsze narty w sezonie do Austrii. Wybór padł na Ischgl.

Pogoda zapowiada się idealnie, dopiero co spadło kilkadziesiąt centymetrów śniegu, a kolejne dni miały być mroźne i słoneczne. I tak w istocie było. Idealne warunki!

Nawet w południe trafiało się na sztruks!

Zaraz po lockdown można było wyczuć taką atmosferę pewnego rodzaju niepewności ale też oczekiwania, że w końcu sezon może się rozpocząć w pełnym wymiarze. Praktycznie cała infrastruktura była dostępna oprócz tylko i wyłącznie najdalej położonych 3 wyciągów. Natomiast cała reszta była doskonale przygotowana i otwarta. Atutem pobytu w tym czasie był brak wielu turystów.

Poranek na pustych stokach
Sztruks:)

Restrykcje covidowe w Austrii.
Zacznę od tego, że opisuję obostrzenia na podstawie pobytu w Ischgl, a temu miejscu mocno się oberwało w poprzednim roku za rozniesienie zarazy po Europie. Ischgl było przedmiotem wielkiej nagonki medialnej dlatego pewne środki bezpieczeństwa być może są tutaj bardziej widoczne. Jednak w całym Tyrolu obowiązują te same zasady, a po zniesieniu Lockdown te same zasady będą obowiązywały w pozostałej części kraju.Po pierwsze są wymagane zaświadczenia o przebyciu choroby lub bycia zaszczepionym czyli zasada 2G. Certyfikaty są sprawdzane przy okazji kupna skipassu, zameldowania się w hotelu lub wejścia do restauracji. Podczas 3 ostatnich dni wielokrotnie zaświadczenie było sprawdzane lub deklarowało się, że się je posiada (w restauracjach ale o tym poniżej).

Po drugie trzeba mieć maskę FFP2 (inne rodzaje masek nie sa akceptowane) i jest to egzekwowane do tego stopnia że np. nie można wejść do kolejki gondolowej bez tej maski. Maski są również wymagane na wyciągach krzesełkowych posiadających osłonę. W praktyce gdy jedziemy sami albo tylko z jedną osobą to obsługa na to nie zwraca uwagi natomiast jeżeli na krzesełko siada więcej osób to ktoś zawsze tego pilnował. Maski są również wymagane np. w hotelach w tak zwanych częściach wspólnych czyli np. W windach, na korytarzach i w restauracjach (przy swoim stoliku w restauracji siedzimy bez maski natomiast jeżeli chcemy iść np. do baru sałatkowego to wtedy taką maskę trzeba założyć.) Obsługa bardzo grzecznie przypomina o noszeniu tej maski.Po trzecie w restauracjach trzeba się zameldować, czyli wypełnić formularz online. Skanujemy kod QR i wypełniamy podstawowe dane kontaktowe i deklarujemy posiadanie certyfikatu zgodnie z zasadą 2G. Po wyjściu z restauracji trzeba kliknąć, że zakończyło się pobyt. tylko raz zdarzyło mi się że ktoś sprawdzał certyfikaty przy wejściu do restauracji. W restauracjach na otwartym powietrzu te deklaracje nie były egzekwowane, natomiast na każdym stoliku znajdował się kod i prośba o rejestrację. Tak jak na początku wspomniałem, Ischgl być może jest specyficznym przykładem szczególnej troski ale też widać mobilizację właścicieli wyciągów i hoteli aby wszystko było w porządku i chcą dotrzymać maksymalnych standardów ochrony. Bardzo im zależy na tym aby sezon narciarski trwał, a to co jest jako obostrzenia to był ich maksymalny poziom. Jeszcze kilka dni temu były tutaj zupełne pustki, a teraz od nowa miasteczko tętni życiem. Ktoś może to oceniać negatywnie, bo są wymagane maski, ktoś ciągle może upominać ale jednocześnie widać, że dla zdecydowanej ale to zdecydowanej większości osób nie stwarza to większych problemów. Oczywiście dla osób z Polski to te wymagania wydają się abstrakcyjne ale gdyby porozmawiac tutaj z Austriakami czy Niemcami lub z osobami z innych krajów jest to zupełnie naturalna sprawa. Tak więc nasza perspektywa nie jest całkowicie obiektywną.Pozostaje tak naprawdę liczyć na to, że to będą tylko i włącznie takie obostrzenia i sezon faktycznie będzie mógł trwać dalej, a z czasem nastąpi liberalizacja obostrzeń. Szybko można się przyzwyczaić do tego standardu ochrony i nie jest on tak naprawdę uciążliwy.

Niewątpliwym atutem wyjazdu w takich okresach do Austrii jest po prostu brak tłumów. Wszędzie wszystko otwarte, a na stokach mamy przestrzeń i wolność. Generalnie to był bardzo udany czas. Na filmiku poniżej widać jaka była częstotliwość występowania narciarzy w samo południe na jednej z tras.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.